Najnowsze publikacje

Rozpal w sobie na nowo charyzmat Boży

Maynooth, 18 listopada 2018

Dzisiejszy dzień przywołuje na myśl czas 2 lata temu kiedy 18 listopada 2016 kończąc swoje prywatne rekolekcje w Domu Centralnym Domowego Kościoła w Krościenku, poprosiłem o klucze do Dolnego Kościoła gdzie jest grób księdza Blachnickiego, bo jak powiedziałem tam mieszkającym „musimy sobie poważnie porozmawiać”.

Do dziś mam żywo w pamięci moment, kiedy uczestniczyłem w jego powtórnym pogrzebie 1 kwietnia 2000 roku, kiedy złożono go tego sarkofagu. Dziś poczytuję sobie za łaskę móc być świadkiem tego wydarzenia, choć jako osiemnastolatek wchodzący w Ruch dopiero nieśmiało rozumiałem co się wtedy dzieje.

Czułem wewnętrzną potrzebę aby na zakończenie Jubileuszu Miłosierdzia oraz 1050 rocznicy chrztu Polski wrócić do źródeł z których wyrastam, czyli charyzmatu Światło-Życie, który niespodziewanie w Irlandii znów zjawił się na mojej drodze. Kiedy poproszono mnie aby moderować pierwsze rekolekcje ewangelizacyjne dla małżeństw, nie planowałem się na początku jakoś angażować „na całego” (choć sama historia że znów spotkałem Ruch na mojej drodze była sporym zaskoczeniem 😊 ). Po prostu pomogłem po tym czasie powstać kolejnym 2 kręgom Domowego Kościoła w Dublinie, później jeszcze jednemu a potem znów kolejny w innej części Irlandii pojawił się na horyzoncie aby pomóc mu powstać. (więcej…)

(196)

Polonia misyjna i zanurzona w Chrystusa

Kiedy w 2007 przybyłem pierwszy raz do Irlandii jako kleryk na dwuletnią praktykę, nie miałem zbyt dużego pojęcia o kraju do którego zostałem posłany a tym bardziej nie miałem świadomości, że udaję się na wyspę, która przeżywa największy w całej swojej historii napływ migrantów w większości pochodzących z Polski. Dość szybko po przylocie zorientowałem się, że Dublin stał się miejscem, gdzie język polski można było usłyszeć na każdym kroku.

Polonia na irlandzkiej wyspie przez wiele dekad nie stanowiła żadnej znaczącej mniejszości narodowej. The Irish Times informował w czasie pielgrzymki Jana Pawła II na wyspę w 1979 roku, że miał on specjalne spotkanie ze swoimi rodakami żyjącymi na wyspie. Artykuł mówił o 300 (słownie trzystu) osobach. Ta sytuacja uległa diametralnej zmianie w czasie wejścia Polski do Unii Europejskiej. W przeciągu sześciu lat Polacy z grupy nieistniejącej w statystykach mniejszości narodowych, wysunęli się na prowadzenie i jak dotąd, pomimo dużego spadku z powodu kryzysu finansowego ubiegłej dekady, nikt im tego prowadzenia nie odebrał. Obecnie szacuje się, że 4,7 milionowym społeczeństwie ok 150 tysięcy to nasi Rodacy. Drugim językiem żywym na wyspie jest polski, irlandzki jest na trzecim miejscu.

(więcej…)

(106)

3 października 2001

(na zdjęciu obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy z mojej rodzinnej parafii)

3 października to dla mnie szczególna data związana z wydarzeniami o których wspomniałem niejednokrotnie w różnym rozproszeniu, ale raczej nigdy w kontekście jednej całości. A dzielę się nimi, bo Panu trzeba oddawać chwałę za dzieła Jego wierności i mocy.

Jeśli ktoś się mnie pyta „dlaczego akurat werbiści?”, to odpowiadam, że Pan mi tak powiedział i zrobiłem tak jak chciał. Nie jest to opis poetycki, to dosłowne wyrażenie.

Rzeczywiście 3 października 2001 roku przyszło w czasie Eucharystii w moim rodzinnym kościele parafialnym jasne światło „masz wstąpić do werbistów”, przyszło znienacka „jak grom z jasnego nieba”. Choć było poprzedzone walką ogólnie o powołaniu do życia konsekrowanego ale i słuchaniem słowa Bożego.
Była to dla mnie odpowiedź na moje wewnętrzne wołanie do Ducha Świętego „Duchu Święty wskaż mi miejsce w Kościele”, które zanosiłem kilka miesięcy wcześniej w Krościenku w Wigilię Zesłania Ducha Świętego podczas czuwania w czasie Centralnej Oazy Matki.

Dzień 3 października to była środa, tak jak dziś. Za moich czasów wtedy od lat była przez naszego ówczesnego proboszcza prowadzona nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy a po niej Msza Święta wotywna właśnie ku Jej czci. Tak o tym wydarzeniu wspomniałem w czasie moich prymicji (dopiero kilka miesięcy temu odnalazłem w domu rodzinnym to spisane podziękowanie)

„Wspomniałem przed chwilą o czci jaką odbiera w naszym kościele Maryja jako Matka Nieustającej Pomocy. Moi krewni i bliscy przyjaciele wiedzą, że gdy byłem półrocznym dzieckiem moje zdrowie a nawet życie było w wielkim niebezpieczeństwie i czekała mnie poważna i nie pewna co do skutków operacja. Moi bliscy poprosili wtedy o Mszę Świętą nowennową do Matki Nieustającej Pomocy, i mam głęboką świadomość i wewnętrzne przekonanie, że to za przyczyną Matki Bożej stało się tak a nie inaczej, że stoję tu dzisiaj w pełni zdrowia. Umacnia mnie w tym przekonaniu fakt, że po 19-stu latach służąc tu przy tym ołtarzu, podczas jednej z takich samych środowych Mszy Świętych wotywnych do Matki Bożej Nieustającej Pomocy otrzymałem od Boga światło, które mówiło abym wstąpił właśnie do Zgromadzenia zakonnego Misjonarzy Werbistów, które było mi wtedy kompletnie obce.”

Wtedy w 2001 nie byłem świadomy wielu faktów o których Wam piszę i o których wspomniałem w podziękowaniach, to były etapy przez lata dowiadywania się różnych szczegółów od rodziny tego co miało miejsce. Jestem przekonany, że to wstawiennictwo Maryi ocaliło mnie wtedy jako noworodka a ona po 19 latach też była źródłem światła i miejsca w Kościele.

Jak niektórzy wiedzą, zbieżność dat to jeden z języków Ducha Świętego w moim życiu. I o ile sobie tego wtedy wcale nie wmawiałem, że ten dzień, to musi mieć jakiś związek jeszcze szczególny z werbistami, jednak kiedy wstąpiłem do naszego Zgromadzenia i poznawałem życie naszego Założyciela, to okazało się, że dla niego 3 października 1887 zaznaczył się jako wydarzenie o ogromnym znaczeniu, do którego wracał w swoim testamencie.
Aby tu nie przedłużać, odeślę chętnych do opisu, który już publicznie dla wszystkich zrobiłem rok temu w tym temacie: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10210178398604053&set=a.1094962741906

Zupełnie „przypadkiem” nasz przełożony właśnie na dziś wyznaczył dla mnie przewodniczenie Eucharystii. Mogłem szczególnie oddać cześć Duchowi Świętemu, za Jego miłość i wierność oraz Jego Niepokalanej Oblubienicy.

A Wam to piszę w mocy słów Psalmu 34

„Uwielbiajcie ze mną Pana,
imię Jego wspólnie wywyższajmy!
Szukałem Pana, a On mnie wysłuchał
i uwolnił od wszelkiej trwogi. „

(16)

Nowe Życie w Chrystusie

18.07.1982 – kościół parafialny w Dębicy i 18.07.1998 – stary i zdezelowany już dawny dom strażaka w Klimkówce k/Nowego Sącza. Co łączy te dwie daty i miejsca w moim życiu?  Spisałem kilka lat temu to co się wydarzyło, kiedy tak jak dziś byłem w moim rodzinnych stronach. Nie czuję potrzeby uzupełniać tamtego tekstu, stąd i dziś do niego odwołuję się.

Dodam tylko, że pisałem te słowa bez żadnej świadomości, że kiedykolwiek znów będę zaangażowany w Ruch Światło-Życie. Nie pisałem go więc perspektywy przynależności do dzieła (i jego założyciela) w którym narodziło się to wszystko co sprawia, że jestem gdzie jestem i jestem tym kim jestem.

Wspomnienie tych wydarzeń dobrze opisuje zdanie z hymnu na Wigilię Paschalną: „Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni.”

Zapraszam: www.barteksvd.net/przymierze

(61)

Codzienne zjednoczenie się kapłana z Chrystusem Sługą

Dzisiejszą krótką refleksję chciałbym poświęcić osobie ks. Wojciecha Danielskiego. Pięknego, świętego kapłana, drugiego Moderatora Ruchu Światło-Życie. Obecnie raczej będącego w cieniu pamięci, ale ufam, że jego postać jeszcze będzie wracała, szczególnie jeśli da Bóg rozpocząć proces beatyfikacyjny o co się módlmy.

Był liturgiem Kościoła. Nawet więcej, we właściwym tego słowa znaczeniu mistagogiem. Znał dobrze źródła liturgiczne Kościoła i procesy jakie toczyły się przez wieki w jego kulcie, czynnie działał w dziele wprowadzenia reform soborowych i jego posługa zawarta jest i rozproszona w księgach liturgicznych które są w użyciu oraz w pieśniach liturgicznych.

Ktoś kiedyś ładnie uczynił porównanie, że w początkach Ruchu ks. Blachnicki miał rolę św. Pawła a ks. Danielski to był nasz św. Jan. Poeta o głębokiej wrażliwości duchowej. Nawet sposób głoszenia zupełnie innych od monotonnego na jednym tonie jak głosił ks. Franciszek. Obu łączyła głęboka przyjaźń.

Dlaczego go dziś przywołuję? Bowiem od pierwszego pełnego dnia mojego kapłaństwa odnalazłem jego modlitwę, którą 9 lat wcześniej sobie wydrukowałem i o niej zapomniałem bo była przeznaczona dla kapłanów. Zwróciłem na nią uwagę w moim brewiarzu, kiedy w kaplicy modliłem się przed moją pierwszą Mszą Świętą. To był pierwszy poranek, który mogłem rozpocząć właśnie z tą modlitwą zatytułowaną: „Codzienne zjednoczenie się kapłana z Chrystusem Sługą”. I od tego pierwszego razu stała się moją codzienną modlitwą. Nie uczyniłem tego ze względu na Ruch, którego w tamtym czasie już nie byłem częścią. Moje drogi już od kilku lat wtedy rozeszły się z nim. Zachwyciła mnie jednak ta duchowość i według niej każdego dnia chciałem zaczynać dzień.
Była to prywatna modlitwa ks. Danielskiego, którą komponował w formie poetyckiej w latach 1980-81 a przepisał „na czysto” w 30stą rocznicę swoich obłóczyn w 1982. Nie była napisana jako modlitwa dla kapłanów Ruchu, ale myślę, wielu prezbiterów Ruchu czyni ją swoją. Tak właśnie owocuje charyzmat, nie przez nacisk prawny czy ideologiczny ale przez emanację łaski.

Zdecydowałem się opublikować u siebie jej tekst:

     Panie, Jezu Chryste,
     mój jedyny MISTRZU,
który Mnie wezwałeś już w łonie Matki,
pociągnąłeś za sobą,
uczyniłeś Swoim umiłowanym uczniem
i doprowadziłeś do tej chwili trwania
w świętym powołaniu.
     Ty z miłości ku Ojcu, w Duchu Świętym,
uniżyłeś się posłuszny Jego woli,
wyzbyłeś się wszystkiego aż po śmierć krzyżową,
i zostałeś wywyższony w chwale zmartwychwstania.
     Przyjmij także dzisiaj
mnie całego na służbę,
abym wstępował coraz doskonalej
w Twoje ślady.
     Z miłości ku Tobie;
dla zbawienia Braci, moich Bliskich
i całego świata – przyjmuję
mój krzyż:
służby, trudu i cierpień dzisiejszych
z wiarą i nadzieją,
że przez to wszystko mogę się okazać
Twoim sługą,
i nawet w tym,
co niepomyślne i nieudane,
mogę być uczestnikiem
Twojego zbawczego Krzyża
i Twojego zwycięstwa.
     Zwyciężaj Ty we mnie
nad moim egoizmem,
ambicją i samowolą.
Prowadź
mnie tylko Twoją drogą.
Nie daj mi tracić czasu
i sił na to, co nie byłoby
Twoją wolą,
wedle której
prowadzisz mnie do pełni
zbawienia i życia,
jak doprowadziłeś oddaną Ci całkowicie
Służebnicę Pańską,
Maryję, Twoją Matkę.
     Nie daj mi unikać zadań
będących próbą mojej słabości,
ale daj podjąć je zaraz
z wiarą i nadzieją,
że to Duch Święty
mnie do nich namaścił i posłał.
     Nie daj, abym uciekał
od ludzi, którzy mnie potrzebują,
ani zajmował sobą ludzi,
których ja potrzebuję.
Spraw, abym im służył
z wielkodusznym poświęceniem
jako samemu Tobie,
który w nich do mnie przychodzisz
i abym był dla nich,
świadomie i mądrze znakiem
Twojej obecności
i Twojej nieskończonej miłości
pragnącej wyzwolenia.
     Nie daj mi nade wszystko
oderwać się od Ciebie,
który w tym wszystkim
na moje współdziałanie czekasz.
     Zachowaj mnie mocą Twojego Ducha
w miłości Twojej aż do końca,
przez wierny udział w Twojej
?nieustannej modlitwie?,
i w Eucharystycznej Ofierze,
ofierze całego siebie
          dla Ojca
          z Tobą
          w Duchu Świętym.
            Amen.

ks. Wojciech Danielski 

(127)