Rodzinne rysy Kościoła

Bycie z Maryją to coś więcej niż emocjonalna ckliwość.

Dziś, na zakończenie spotkania formacyjnego z Polakami u mnie w domu, udaliśmy się do kościoła, aby przy ołtarzu Niepokalanej odśpiewać Litanię Loretańską i Apel Jasnogórski: „Maryjo Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam” wybrzmiało pierwszy raz w historii tego kościoła w Clonmel. Dla niektórych najmłodszych była to pierwsza majówka w życiu.

Pamiętam słowa biskupa Dajczaka z mojej pierwszej ewangelizacji na Woodstocku, kiedy mieliśmy dzień Maryi  w czasie Przystanku Jezus wnosząc obraz Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji (9 lat później znalazł się on na moim obrazku prymicyjnym), biskup mówił wtedy, że tam gdzie jest ukazywana Maryja, Kościół nabiera rodzinnego wymiaru. Gdzie jest Ona nieobecna Kościół staje się bardziej „zimny”.

Myślę, że podobne przeżycia mieliśmy kiedy odśpiewywaliśmy modlitwy znane z polskiej przeszłości. Przypomniały mi się dziecięce lata, kiedy te same melodie w majowe wieczory były śpiewane, czy to w moim rodzinnym kościele, czy pod gołym niebie przy kapliczce , którą wybudowała moja babcia aby przyjąć kopię obrazu Jasnogórskiego po zakończeniu peregrynacji w latach ’60 ub. wieku(tu można zobaczyć o czym mówię). Oczywiście w tamtym czasie te sprawy wydawały się nieco nużące, ale to brak rozumienia tak czynił. Po latach człowiek odkrywa, że była zawarta tam troskliwa obecność kochającej nas Matki, prowadzącej do Jezusa.

Dzięki Ci Panie, za takie momenty kiedy uświadamiamy sobie naszą tożsamość, nasze korzenie z których wyrastamy.

A to my w komplecie.

A to my w komplecie.

(862)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *