Zatroskany głos ojca

adhortacjaDziś skończyłem poznawanie adhortacji papieża Franciszka. Najlepiej byłoby gdybym napisał, że wysłuchałem co miał mi do przekazania. Gdyż w istocie słuchałem adhortacji. W moim napiętym zajęciami życiu, słuchanie w podróży słowa pisanego zamienionego na słowo wypowiadane (dzięki współczesnym zdobyczom techniki) od dobrych paru lat stanowi sposób poznawania długich tekstów. Słowo mówione zapada we mnie też głębiej, jako do kogoś kto w przestrzeni apostolstwa medialnego pracuje głównie w sferze dźwięku.

Evangelii Gaudium to bardzo obszerny tekst, ale udało mi się całkiem sprawnie przez niego przebrnąć, w niecałą dobę. W związku z tym chcę się podzielić swoimi odczuciami. Odczucia, to właśnie najlepsze słowo. Nie będzie tu cytatów z punktami. W najbliższym czasie katolicki świat mediów zaleje (już to robi) cała masa podobnych opracowań. Chcę z perspektywy podzielić się bardzo świeżymi przeżyciami i refleksjami o słowach Franciszka.

Długo czekałem na ten tekst(śledziłem uważnie cały proces od pierwszych lineamenta z 2011, przez instrumentum laboris lata 2012 i jesienny synod zeszłego roku), gdyż dotyczy rzeczywistości, która mnie pasjonuje od lat. Ewangelizacja, głoszenie Chrystusa jest związane z moim powołaniem jako werbisty, czyli misjonarza z natury. Misję przeżywaną nie tylko w kontekście tradycyjnym ale właśnie nowoewangelizacyjnym. Ostatnie kilkanaście lat życia to również uczestnictwo we wspólnotach i inicjatywach, które nową ewangelizację traktują bardzo serio. I tu wrażenie pierwsze: czytając adhortację, odnalazłem bardzo wiele zbieżnych myśli, koncepcji, analiz i wezwań, które słyszałem od moich znajomych duchownych i świeckich przez lata zeszłe. Nie powinno to zaskakiwać bo Nowa Ewangelizacja pochodzi przecież z działania tego samego Ducha.

Kolejne odczucie to zatroskany głos papieża. Mówi on w adhortacji, że ma świadomość co do przemijalności dokumentów, bardzo by jednak pragnął aby z tym tak się nie stało. Aby nie ulec pokusie zostawienia rzeczy takimi jakie są na poziomie: papiestwa, episkopatu, parafii i naszego codziennego życia chrześcijańskiego. Tu właśnie dostrzegam ów tytułowy zatroskany głos ojca. Tak podszedłem do tego tekstu: jakbym słuchał ojca, który daje mi rady na drogę. Kogoś, kto widzi dalej, szerzej i chce mi dać słowo na nadchodzący czas. Adhortacja bardzo często przechodzi w język pierwszej osoby, Franciszek mówi swoim imieniu. To coś więcej niż pozbieranie tekstów z prac synodalnych.

Co dla mnie konkretnie wyciągnąłem poza wspomnianymi już perspektywami? Na pewno jest to ugruntowanie w kierunkach, do których należy dążyć – są one wyraźnie przez papieża wypunktowane i stanowią ważne potwierdzenie intuicji i pragnień. Dla mnie jako prezbitera, papież zawarł też całą gamę bardzo dokładnych wskazań i przestróg: od podejścia do sakramentu pojednania po odnowiony zapał (i przygotowanie duchowe) związanych z głoszeniem w przestrzeni liturgii, z dokładnym „samouczkiem” jak to robić (z własnego papieskiego życia!).

Poznając tę adhortację miałem bardzo subiektywne wrażenie, że czytam kontynuację, drugi tom, encykliki Redemptoris Missio. Napisałem kiedyś o niej jeszcze jako młody zakonnik przygotowujący się do pełnienia posługi, że ta encyklika Jana Pawła II jest dla mnie jak „dodatkowe konstytucje zakonne”. Niewątpliwie Evengelii Gaudium przychodzi jako kontynuacja tej myśli w kolejnym etapie mojego życia i odpowiedzialności. Adhortacja jest w moim sercu i umyśle, będzie wracała teraz różnorakimi fragmentami. Ale wprowadzanie jej w życie – to jest program na lata, które nadchodzą.

(774)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *