Jestem pośród nich

słowo Boże z dnia przypomina mi o ważnym wydarzeniu. Jakim?
Dom dziś pusty,współbracia na wakacyjnym wypoczynku a ja powoli przygotowuję się do wyprawy do Boliwii, a słowo Boże z dnia przypomina mi o ważnym wydarzeniu. Jakim?

Był późny wieczór i musiałem się kłaść spać bo w połowie nocy pobudka i podróż z całym „dobytkiem” jakieś 350 km od rodzinnej Dębicy do Nysy. Jak miałem w zwyczaju, chciałem zatrzymać się nad słowem Bożym jakie daje mi Kościół w liturgii na ten dzień, ważny dzień: dzień opuszczenia domu rodzinnego i początku innego życia w Zgromadzeniu Słowa Bożego – u werbistów. Nie znałem ich, jednego tylko spotkałem kiedy na Warmię zawiozłem swoje dokumenty ale byłem przekonany, że Duch Święty wzywa mnie aby do tego Zgromadzenia wstąpić. Chciałem usłyszeć co Jezus mówi na ten szczególny dzień a mówił:

Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich„.

Właśnie to ostatnie słowo mnie mocno uderzyło. Ja jestem pośród nich. Jezus mówił mi „nie martw się, Ja tam już jestem” – przecież werbiści są zebrani właśnie w imię Jego: nawet dosłownie Słowo Boże w naszej nazwie to nie „spisana Biblia” – to On, Słowo Ojca o którym mówi święty Jan w prologu.

SONY DSCDziś mija 11 lat od tego dnia a przypomniał mi się dziś szczególniej, bo rzadko się zdarza aby dokładnie takie same dni tygodnia, miesiąca i takie same czytania zgrywały na nowo – być może to jest nawet pierwszy raz od 11 lat. Ostatnimi miesiącami Pan Bóg odświeża mi prawdę o tym jakim darem jest być werbistą: podróżowałem po paru krajach, odwiedzałem różne nasze wspólnoty. Jeden z moich współbraci pracujący teraz w Japonii mawiał: „SVD to nie jest łatwe zgromadzenie”. Owa trudność nie wiąże się surową dyscypliną zakonną, z której raczej nie słyniemy. Owa trudność, to gotowość do przekraczania samego siebie, swoich wizji, „światka katolickiego” wyniesionego z rodzinnych stron, umiejętność życia we wspólnotach międzynarodowych. Jednak to wyzwanie jest połączone też z Bożym błogosławieństwem. Jak każda społeczność ludzka tak i SVD to zgromadzenie grzeszników. Przez te 11 lat miałem okazję i we własnym życiu jak i w życiu wspólnotowym, widzieć owo zmaganie grzechu z łaską. Ale jestem też „pod wrażeniem” Bożej cierpliwości i miłosierdzia – oraz Jego stałej dobroci.Już za dwa dni poznam mały wycinek nieznanego werbistowskiego świata: naszą działalność w Boliwii o której fragmencie mam nakręcić film.

Po tych 11 latach nie wyobrażam sobie aby wybrać inny sposób życia niż bycie kapłanem i werbistą. To symbolizuje obrączka SVD (widoczna na zdjęciu), którą noszę na palcu – nie jest ona powszechną tradycją, tylko niektórzy z nas ją noszą – ale mi ten znak bardzo się podoba: śluby łączą i z Trójcą Świętą, ale nie w oderwaniu od realiów życia. Łączą też z konkretnymi twarzami, miejscami, wydarzeniami. I tak oto dokonuje się historia zbawienia a „Jezus jest pośród nas…”

To tu dotarłem 14 sierpnia 2002 roku – Dom Dobrego Pasterza w Nysie – mój pierwszy dom w Zgromadzeniu.

(1038)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *