Tam gdzie Karpat progi - czyli Północ na Południu ;)
Tam gdzie Karpat progi - czyli Północ na Południu ;) Tam gdzie Karpat progi - czyli Północ na Południu ;) Kiedy 8 czerwca 2002 roku jechałem na Warmię pierwszy raz w swoim życiu miałem wrażenie, że jadę w pewnym sensie na jakiś „koniec świata”. I to wcale nie dlatego, że była to pierwsza najdłuższa podróż w moim życiu (w tamtym czasie miałem za sobą trzykrotną podróż do Nowego Jorku i mały wypad po Europie do Włoch przez Austrię i Czechy). Miałem takie dziwne wrażenie, że jadę na koniec mapy a tu już niedaleko Wielki Brat – Rosja, znaczy się Obwód Kaliningradzki. Jechałem tam do jako w pewnym sensie dziwnej krainy. Byłem tam wtedy zaledwie 7,8 godzin (jadąc 13 godzin w jedną stronę ;) ). Wróciłem tam po skończeniu nowicjatu i ten teren stał się moim terenem na tyle, że jak mieszkając teraz w Irlandii mam myśleć o Polsce to mój region to właśnie Pieniężno, Warmia. Ale to chyba dobry „misjonarski znak” ;) Po czterech latach udało mi się związać tam z wieloma osobami i wydarzyło się pod dobrym Bożym spojrzeniem wiele pięknych historii (trudnych i bolesnych też – ale to nie czas i miejsce aby je rozważać). Dobrze się więc złożyło, choć pewnie nieco niespodziewanie. Że kiedy nadchodził czas mojego wylotu z Polski i pozostawienia na jakiś czas mojej Warmii. Kilka bliskich osób przyjechało na moją rodzinną ziemię. I tak Północ spotkała się z Południem :) W taki sposób niektórzy mogli pierwszy raz w swoim życiu zobaczyć góry a nawet pobyć nieco na Brackiej w Krakowie na której ku naszej radości i zaskoczeniu właśnie padał deszcz. Dobry i piękny czas a część niego możecie obejrzeć na historycznych fotografiach ;) Kto wie, może jeszcze kiedyś uda nam się powtórzyć ten wyczyn zapalić ognisko na Górze Tabor. Się obaczy ;) A teraz zapraszam do popatrzenia sobie na fotki z tego czasu: oglądaj galerię