Tydzień Misyjny 2006

Tydzień Misyjny 2006 Obiecałem napisać kilka słów nt. przeżytego Tygodnia Misyjnego... Długo to trwało, ale cóż codzienność nie rozpieszcza wolnym czasem... Tekst ten powstawał ponad 3 tygodnie, no ale w końcu się ukazuje... Najpierw może kilka słów o samej idei "co to" i "dlaczego" z tym Misyjnym Tygodniem. Jak pewnie niektórzy wiedzą, w październiku co roku obchodzimy tzw. Niedzielę Misyjną a po niej następuje tzw. Tydzień Misyjny. I od wielu lat z tej okazji 4 najstarsze kursy teologii rozjeżdżają się po 2-3 do różnych zakątków Polski, aby przybliżać sprawę misji Kościoła. To był mój drugi Tydzień Misyjny (rok temu pracowałem w Radomiu), tym razem, za sprawą Bożej Opatrzności tym razem trafiłem w swoje ulubione tereny sądeczczyzny, należące do mojej rodzinnej diecezji tarnowskiej. A to wszystko za sprawą wakacyjnej kawy (szeroko pojętej ;) ) u naszego sędziwego i świątobliwego prałata w mojej rodzinnej parafii, gdzie po latach spotkałem się z Anną Marią, siostrą karmelitanką od Dzieciątka Jezus. Wymiana adresów emailowych zaowocowała tym, że zostaliśmy zaproszeni do sióstr i parafii w Gołkowicach Górnych. Wybrałem się tam z Krzyśkiem (określanym jako Grzyb, Fungus i kilkoma jeszcze epitetami ;) ), moim współbratem kursowym. Omijając szczegóły związane z podróżą, opiszę pokrótce ten czas. Tak pod względem pastoralnym, to nasza obecność była dwojaka: parafialna i szkolna. Parafia, to niedzielne słowo do ludzi i codzienny różaniec (w różnych nietypowych językach ;) ). Drugi rodzaj obecności to szkoła (raz to nawet przedszkole;) ). Z Krzychem przyjęliśmy taki schemat, że w podstawówce robiliśmy tzw. animację misyjną, ucząc dzieciaki tego, że są inni ludzie niż Polacy, europejczycy czy amerykanie. Ci inni nie są ani gorsi ani lepsi, są równi. Mówiliśmy też trochę o pracy misjonarzy i duchowym wsparciu - tak bardzo im potrzebnym. Natomiast jeśli chodzi o gimnazjum, to wspólnie stwierdziliśmy, że nie ma sensu robić im "misyjnego folkloru". Jeśli w swoim życiu nie doświadczyli spotkania z żywą osobą Jezusa, to nasza tzw."animacja misyjna" to walenie grochem o ścianę. Więc jeszcze w Pieniężnie opracowaliśmy model ewangelizacji: jak od ogólnego mówienia o misjach dojść do ogłoszenia gimnazjalistom Jezusa i postawić ich w sercu przed wyborem zaproszenia Go do swojego serca. I tak Opatrzność Boża sprawiła, że na gimnazjum mieliśmy jeden cały dzień (5 spotkań). Owoce nie do nas należą, serdeczne dzięki tym, którzy w tym czasie wspomagali nas modlitwą. W ten dzień była potrzebna. Jeśli chodź jedna osoba przybliżyła się do Niego to wszystko miało sens... Nasza ewangelizacja w gimnazjum zbiegła się ze śmiercią Ani z Gdańska, dowiedziałem się o niej nazajutrz po głoszeniu w gimnazjum... Nie miałem wtedy dostępu do netu i TV. Więc przeżywałem to wszystko trochę jakby z boku, tylko relacje radiowe informowały mnie na bieżąco o rozwoju wydarzeń... Może to i lepiej. Moglem sobie to w samotności poukładać. I myśl główna jaka mi towarzyszyła tym wydarzeniom. „Nie ma czasu do stracenia, bo nieustannie toczy się walka o serca młodych!” A jest to zaiste walka na śmierć i życie jak przekonaliśmy się i przekonujemy słysząc doniesienia o coraz nowych samobójstwach... Nie ma czasu do stracenia! Ty także drogi Czytelniku, jeśli spotkałeś Jezusa pamiętaj... Jak mówiło jedno z haseł ewangelizacyjnych w Ameryce Łacińskiej: „Nie wystarczy, że Ty znasz Jezusa – spraw by poznali Go inni!”

  • to słowa do nas wszystkich... Poza pracą pastoralną, znaleźliśmy też na trochę odpoczynku wśród sądeckiej przyrody idąc na pobliską Przechybę. Czy doszliśmy...? Tego dowiecie się ze specjalnego filmiku pt.: "Z Fungusem w górach" ;) Wracając wpadłem jeszcze na dzień do domu rodzinnego a pod koniec podróży w Olsztynie czekało kilka forumowiczek - tak miał miejsce jeden z wielu minizlotów naszego "Forum SVD". Tak dopełnił się ten październikowy czas, który z łaski Bożej było mi dane przeżyć... Kolejny raz spełniły się słowa Jana Pawła II z Encykliki „Redemptoris Missio”: Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana. Tym razem też tak było i za to niech Bogu będą dzięki!

← Wróć do biblioteki