Glendalough – żywa przeszłość

OTP/CTP - Irlandia - Glendalough - żywa przeszłość. SVD Ruch Światło - Życie refleksje inne --> Glendalough to miejsce, które urzekło mnie od pierwszego mojego pobytu tam… Pierwszy raz udałem się tam w ramach wycieczki z duszpasterstwem Jezuitów. Jako, że nikt prócz mnie nie przyszedł, to pojechaliśmy sobie we dwóch z x.Jackiem SJ, z którym już oczywiście znaliśmy się jakiś czas. Znalazłem się wtedy w miejscu gdzie ludzie szukali Boga w sobie możliwy sposób, ale to że On był dla nich taki ważny, że wybudowali całą osadę, gdzie wszystko toczyło się wokół Niego, było dla mnie bardzo wielkim świadectwem. Dla nas chyba Bóg coraz bardziej zaczyna się chyba stawać dodatkiem aniżeli orbitą wokół której krążymy. Wiem, trochę generalizuję, ale chyba aż tak daleko znowu nie przesadziłem… Więcej o samej osadzie i początkach w refleksji poniżej. Moja pierwsza wizyta była krótka, ale już niebawem wróciłem tam z całą grupą rekolekcyjną na czas poświęcony wędrowaniu. Czas bardzo owocny. Wtedy nie tylko zatrzymaliśmy się na osadzie ale ruszyliśmy w piękne Góry Wicklow. Piękny czas… Na pewno będę tam chciał wrócić choć raz, nim kiedyś opuszczę Irlandię... Znów ruszę dwa dni w Góry aby lepiej przemyśleć swoje życie i swoją wędrówkę w nim. A będzie mi towarzyszyć świadomość ludzi przeszłości, tak bardzo oddanych Bogu. Ta obecność naprawdę nadaje myślom, jakoś inny smak. A teraz już zapraszam do małej refleksji o Glendalough i o wędrowaniu, która zrodziła się na podstawie pobytu w tym urokliwym miejscu… Takie nasze wędrowanie Żyjemy w czasach społeczeństwa informatycznego kiedy rok lub dwa jawią się jak odległe epoki, co więc powiesz na to abym opowiedział Ci nieco o miejscu i ludziach sprzed 1500 lat..? Czy sądzisz, że możemy się czegoś od nich nauczyć? Myślisz, że mogą być dla nas wzorem w czymkolwiek? Przecież ich wyobrażenie o świecie i jego prawach w porównaniu z naszym uznalibyśmy co najmniej za skromne, żeby nie powiedzieć: prymitywne. A jednak chcę Ci nieco opowiedzieć o pewnym bardzo ciekawym miejscu, które znajduje się w Irlandii. Miejsce zwie się Glendalough (z irlandzkiego Gleann Dá Loch) co znaczy tyle co dolina dwóch jezior. Nazwa właśnie bierze się od pięknie usytuowanych pomiędzy wysokimi pagórkami gór Wicklow dwóch jezior, nad które w 5 wieku dotarł święty Kevin. Święty pociągnął swoim przykładem rzeszę młodych naśladowców. Co doprowadziło, po jego śmierci to wielkiego wzrostu wspólnoty i rozbudowy kompleksu zakonnego. Gorliwi pielgrzymi mając w sercu żywą więź z pierwszymi chrześcijanami z Rzymu przywieźli nieco ziemi z miejsc pochówków męczenników. Na tej ziemi wybudowano kościół a Glendalough stało się miejscem pielgrzymkowym dla całej Irlandii ówczesnego okresu. 7 pielgrzymek do Glendalough odpowiadało jednej pielgrzymce do Rzymu i wiele osób decydowało odbyć je w ciągu własnego życia. Tyle garści historii. Glendalough urzekło mnie od pierwszego pobytu tam… Miejsce ma w sobie coś z ducha tamtych czasów. Nie tak dawno temu dane mi było uczestniczyć w krótkich rekolekcjach poświęconych właśnie teologii wędrowania, które właśnie odbyły się w tym oto sławnym miejscu. Rzeczywistość wędrowania nad którą człowiek pochyla się w takim miejscu nabiera zupełnie innych wymiarów i odcieni. To niezwykłe jak ówcześni iroszkoccy mnisi wędrowni przeżywali własne życie, mając oczy zwrócone na cel ziemskiej pielgrzymki, starali się odnaleźć Boga przemierzając w trudach i niewygodach niekiedy setki kilometrów (niektórzy przecież dotarli aż na tereny dzisiejszej Francji). Ale nie ten fizyczny wymiar wędrowania jest najważniejszy. Dużo bardziej istotny jest wymiar wewnętrzny, uświadamianie sobie, że w świecie jesteśmy tylko przechodniami, że nie możemy go zatrzymać na własność a wreszcie, że zmierzamy do Ojczyzny w niebie nie mając tu miejsca stałego. Dobrze odwiedzić takie miejsca jak Glendalough i zobaczyć heroizm tych ludzi, żyjących przed wiekami. A także ich pragnienie dzielenia się Ewangelią, w końcu to też był wymiar ich wędrowania po irlandzkiej wyspie i na kontynent. Dla nas współczesnych taki trud pewnie jest nieco niezrozumiały. Z łatwością przemierzamy tysiące kilometrów, dzięki współczesnym środkom komunikacji a także lubimy nasze ciepłe i wygodne mieszkania. Nie będziemy tacy jak oni – możemy jednak się od nich wiele nauczyć. Wędrując przez dwa dni górami otaczającymi starożytną osadę, często właśnie starałem sobie uświadomić tamtą rzeczywistość, postawić pośród tych ludzi, ich celach i dążeniach… A Ty Drogi Czytelniku, gdzie zmierzasz…? Myślałeś kiedyś gdzie prowadzi Twoja droga? Sekret duchowego wędrowania nie kryje się tylko w przemierzanych kilometrach, o wiele więcej dotyczy wędrówki po przez czas i przestrzeń Twojego serca. I sądzę, że troszkę udało mi się to w Glendalough odkryć. Możesz odkryć to i Ty, nie musisz przylatywać tu do Irlandii. Wystarczy posłuchać gdzie woła Cię Jezus w Twoim sercu i do jakiej drogi zaprasza. ZAPRASZAM RÓWNIEŻ DO GALERII

← Wróć do biblioteki