☀️Światło-Życie 🌿 🟢myśl dla osób związanych z Ruchem 🟢 Po…
☀️Światło-Życie 🌿 🟢myśl dla osób związanych z Ruchem 🟢
Po ogłoszeniu IPN, znów wróciła ożywiona dyskusja o ks. Blachnickim w samym Ruchu i wokół niego a także tych, którzy dziś w tym dziele aktywnie nie uczestniczą ale mają swoje wyobrażenia i oczekiwania tak o Założycielu jak i RŚŻ.
Niektórych „zgorszył” wywiad jaki udzielił ks. Marek Sędek, moderator generalny. Nie będę odwoływał się do wszystkich tam wyrażonych słów. Nawiążę do jednego stwierdzenia.
Pada pytanie: „Czy potwierdzenie przyczyny śmierci ks. Blachnickiego zmienia coś dla Ruchu Światło-Życie? "Prawie nic. Wiedzieliśmy, że był prześladowany, inwigilowany, że przeszkadzał. A to, czy bezpośrednią przyczyną śmierci było otrucie, czy – jak było w akcie zgonu – zator płuc, niewiele - gdy chodzi o Ruch Światło-Życie, jego tradycję, charyzmat i formację - dla nas zmienia."
W 100% utożsamiam się z tą odpowiedzią. Rozważania prawno-kanoniczne co zmiany kategorii procesu beatyfikacyjnego z wyznawcy na męczennika oczywiście zostawmy specjalistom i Stolicy Apostolskiej. Chcę jednak zwrócić uwagę na dwie kwestie.
Pierwsza dla Was w większości będzie szokująca.
o. Maksymilian Kolbe nie był beatyfikowany jako męczennik ale jako wyznawca. Czyli fakt zaliczenia go w poczet błogosławionych nie zadecydował moment w Oświęcimiu ale całe jego poprzednie życie, które przy procesie „na wyznawcę” trzeba bardzo dokładnie zbadać. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć jakie były niuanse takiej decyzji odsyłam do wywiadu z ojcem biskupem Marianem Błażejem Kruszyłowiczem OFMConv, biskupem seniorem archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Druga kwestia. O ile dochodzenie prawdy historycznej jest ważne i istotne, to w przypadku ks. Blachnickiego od dawna wiemy, że mieliśmy do czynienia z decyzją oddania życia z jego strony. Ojciec Franciszek moralnie ofiarę ze swojego życia złożył na długo przed tym nim biologicznie zakończył życie, przez przemocowe zabranie mu go. Ofiarowanie życia za Kościół w Polsce i Europie w bazylice św. Piotra w lipcu 1985 roku było oddaniem życia. Później potwierdzone w testamencie jako czwartym najważniejszym darem swojego życia. Owo „Amen na własną śmierć”.
W tym sensie to niewiele zmienia dla żyjących głęboko charyzmatem Światło-Życie. Ten charyzmat żyje ofiarą Założyciela w mocy Krzyża Chrystusa i Misterium Paschalnego a nie ogłoszeń śledztwa IPN. Jeśli ktoś tego do dziś nie zauważył a nagle się obudził w poruszeniu mimo wszystko bardzo ogólnego ogłoszenia szczegółów śmierci, znaczy że wewnętrznie nie poznał tego co nam Ojciec zostawił w duchowym dziedzictwie i drodze do przejścia.
My jeśli chcemy służyć odnowie Kościoła poprzez nasz charyzmat to również musimy decydować się aby oddawać za to nasze życie, kropla po kropli. Inaczej jesteśmy jedynie katolickimi aktywistami „używającymi” charyzmat. To nawet będzie działać, ale musimy pamiętać o przestrodze jaką dla samego siebie napisał ks. Franciszek u początku rozwoju Ruchu „charyzmat to łaska „gratis data”, która nie uświęca jeszcze tego, który ją posiada.” Fot. Pierwotny grób Ojca Franciszka w Carlsbergu.
<img loading="lazy" src="/fb-media/Photos_1094962741906/10222688490628535.jpg" alt="☀️Światło-Życie 🌿 🟢myśl dla osób związanych z Ruchem 🟢
Po ogłoszeniu IPN, znów wróciła ożywiona dyskusja o ks. Blachnic">