Dokładnie 10 lat temu, 31 grudnia 2012 byłem w Rzymie aby pożegnać…

Dokładnie 10 lat temu, 31 grudnia 2012 byłem w Rzymie aby pożegnać się z Benedyktem. Miałem jakieś wewnętrzne przeczucie, że kończy się jego pontyfikat a chciałem być w Rzymie jeszcze "za jego czasów". I rzeczywiście potrwał krótko od tego momentu. Kiedy kończyły się Nieszpory na zakończenie roku papież wyjeżdżał na platformie i widać było, że jest bardzo słaby i zmęczony.

Umarł 10 lat później, dzisiaj, w dzień św. Sylwestra I, papieża przełomu epok. Sam również był papieżem w czasie zmiany epoki.

W lutym br. napisał: "Wkrótce stanę przed ostatecznym sędzią mojego życia. Choćbym miał wiele powodów do obaw i lęku, patrząc wstecz na moje długie życie, to jednak jestem szczęśliwy, ponieważ mocno wierzę, że Pan jest nie tylko sprawiedliwym sędzią, lecz także przyjacielem i bratem, który już sam cierpiał z powodu moich niedostatków i dlatego jako sędzia jest także moim obrońcą (Parakletem). W obliczu godziny sądu, łaska bycia chrześcijaninem staje się dla mnie jasna. Bycie chrześcijaninem daje mi poznanie, a nawet więcej, przyjaźń z sędzią mojego życia i pozwala mi przejść z ufnością przez mroczną bramę śmierci. W tym kontekście ciągle przypomina mi się to, co Jan mówi na początku Apokalipsy: widzi Syna Człowieczego w całej Jego wielkości i pada u Jego stóp jak martwy. Lecz On kładzie na nim swoją prawą rękę i mówi: „Przestań się lękać! To ja...” (por. Ap 1, 12-17). Drodzy przyjaciele, z tymi uczuciami błogosławię was wszystkich."

Spoczywaj w pokoju skromny pracowniku Winnicy Pańskiej 🔥

Dokładnie 10 lat temu, 31 grudnia 2012 byłem w Rzymie aby pożegnać się z Benedyktem. Miałem jakieś wewnętrzne przeczucie

← Wróć do biblioteki