🎶 🎶 🎶 🎶 🎶 🎶 🎶 MUZA NA DOBRANOC 🔥 🔥 🔥 🔥 🔥 🔥 🔥 Myśląc sobie o tym…

🎶 🎶 🎶 🎶 🎶 🎶 🎶 MUZA NA DOBRANOC 🔥 🔥 🔥 🔥 🔥 🔥 🔥

Myśląc sobie o tym jakim utworem pożegnać tu Normana nie miałem zdefiniowanego pomysłu aż do dziś. Kiedy jego pogrzeb objawił piękne symbole przez przyrodę. Choć deszcz nas mocny powitał rano i była niepewność jak uda się sam pochówek, to po Mszy było piękne słońce, ciepło i silny wiatr. Wiatr, który wiał z mocą. To po prostu zmiana frontu atmosferycznego, ale wiatr sam w sobie jest znakiem zmiany. Norman umarł w rocznicę wyboru Jana Pawła II i jego pogrzeb był też związany z wiatrem, który symbolicznie zamknął księgę Ewangelii, zamykając jakiś etap w Kościele. Wiatr więc stał się symbolem tego dnia.

'Goodbye for now' to piosenka dla mamy Sonnego z P.O.D., którą dawno temu napisał po jej śmierci, będącej dla niego mistycznym przeżyciem. Dlatego bardzo pasuje do dziś i wiatru, o którym tam śpiewa:

"And how do you know which way the wind blows? 'Cause I can feel it all around, I'm lost between the sound."

Normana pierwszy raz spotkałem będąc przejazdem jako kleryk w 2008 roku, nocowaliśmy wtedy w zamku będąc w podróży po Irlandii. Dał nam wtedy mały zastrzyk finansowy co dla kleryków było nie lada wsparciem ;)

Potem zacząłem poznawać Normana po powrocie już na stałe do Irlandii. W 2013 roku przeżywaliśmy razem rekolekcje, które prowadził nam jeden z irlandzkich biskupów. Wieczorem każdego była adoracja dla chętnych, 2 godziny. Norman (miał już wtedy 92 lata) był najstarszy tam. Każdego dnia był przed jej rozpoczęciem i jako jedyny zostawał do końca. Byłem za nią odpowiedzialny więc spotykałem go na początku i na błogosławieństwie. Wtedy już to zwróciło moją uwagę. Tak też było w jego życiu, codziennie o 17 godzina adoracji przed nieszporami i przed snem przed Najświętszym Sakramentem. Rano Msza, po obiedzie też bywał na chwilę u Pana Jezusa, przez dziesięciolecia.

Później od 2015 kiedy rozpocząłem pracę w archiwum mieszkając tu kilka dni w tygodniu poznaliśmy lepiej i potem od 2019 roku już na stałe. To była bardzo pouczająca droga choć, nie zawsze łatwa. Jak to w życiu: my od strony wspólnotowej zawsze inaczej widzimy sprawy własne, niż ludzie świeccy z zewnątrz. Wspólnota będąc darem jest także miejscem naszego oczyszczenia.

Kilka miesięcy temu już po swojej 100 rocznicy urodzin jadąc w windzie Norman powiedział mi "Bart, to już będzie niedługo, nogi nie są już najlepsze". De facto myśleliśmy że Norman umrze w lipcu, za sprawą kilku wydarzeń medycyna przedłużyła jego życie o kilka miesięcy. We wrześniu ostatni raz z nim rozmawiałem w szpitalu prywatnie: o życiu, śmierci i misji. Już wtedy powoli tracił kontakt z rzeczywistością. Ostatnie słowa jakie wypowiedział już w agonii kiedy modliliśmy się u niego brewiarzem w piątek wieczorem to "dziękuję za wszystko co dla mnie robicie". Rano w sobotę przed ruszeniem w drogę poszedłem do pokoju zobaczyć go ostatni raz, bowiem stan już się pogarszał a Norman był już nieświadomy a opieka pielęgniarska zajmowała się już stanem agonalnym uśmierzając ból. Po 3 godzinach kiedy byłem w Sanktuarium w Knock po zakończeniu Koronki za niego, przełożony wysłał mi informację, że właśnie umarł.

Pogrzeb miał piękny, myślę, że mało było łez - dlatego że odchodził człowiek ze spełnionym życiem, który już czekał na spotkanie z Ojcem. Więc mówimy mu Goodbye for now, until we see again in the Father's House.

← Wróć do biblioteki