Lubię dni powszednie, kiedy żyję sobie na wsi irlandzkiej, mając…
Lubię dni powszednie, kiedy żyję sobie na wsi irlandzkiej, mając więcej czasu na modlitwę podczas spaceru. Dziś była taka piękna sytuacja, że kiedy szedłem drogą z różańcem w ręku, minął mnie samochód. Kierowca nagle zatrzymał się i zaczął cofać. Pomyślałem że ktoś zapyta mnie o drogę. Pan otworzył okno i pyta mnie: - modlisz się na różańcu? - tak - odpowiedziałem
Podnosi rękę a wokół niej owiniętą miał dużą drewnianą koronkę różańcową - Co za przypadek! To Duch Święty! - wyznał z radością i pojechał swoją drogą.
I to jest właśnie żywe Ciało Chrystusa - Kościół, taki nasz, tu na wyspie, tu na wsi w Irlandii :)
Ucieszyła mnie ta historia, więc na pamiątkę zrobiłem sobie zdjęcie odjeżdżającego auta.