Dziś w naszym zakonnym kościele po 4 miesiącach wróciła publiczna…

Dziś w naszym zakonnym kościele po 4 miesiącach wróciła publiczna Eucharystia. Pomagałem przełożonemu w tych początkach a sam swoją celebrację dla naszych wiernych będę miał w środę. Wzruszający moment, widząc ich wracających do nas. Sam ostatnią Eucharystię z ludem odprawiałem 11 marca w Polsce. Szmat czasu, wydarzyła się w między czasie jedna epoka w moim prywatnym życiu.

Przy tej okazji podzielę się moimi obserwacjami z tego co do mnie docierało od ludzi i co miałem okazję zaobserwować w polskojęzycznym katolicyzmie, tak w Polsce jak i na wyspie. Wydarzyło się wiele dobra, ale pandemia objawiła też pewne duchowe objawy chorobowe i o nich kilka słów.

Widać, że część katolików (tych wyświęconych nie wyłączając) ma problemy z wiarą rozumną. Wielu ludzi obostrzenia w uczestnictwie w liturgii odebrała prawie jak prześladowania chrześcijan. Nie brakło głosów pokazujących jednak fideistczne (czyli w oderwaniu od rozumu) jest przeżywanie sakramentów, bez odniesienia ich do natury ludzkiej. Braki w harmonii wiary i rozumu już dawno temu wykazywał w Kościele w Polsce ks. prof. Michał Heller, mówiąc o tym, że są wierzący naukowcy, którzy właśnie z tego powodu czują się wyobcowani (np. słuchając niskiego poziomu nauczania w kościołach w odniesieniu do rozumu).

Inny problem to pseudocharyzmatyczna gnoza, która również była widoczna tu i tam ( o problemie gnozy wśród katolików mówił sporo papież Franciszek 2 lata temu). Sięganie po sensacyjne objawienia prywatne a nawet odwoływanie się do egzorcyzmów w formułowaniu wniosków. Oczywiście, czujny obserwator życia Kościoła widział to już wcześniej. Katolicy, także ci formujący się we wspólnotach, często są zwolennikami alternatywnej medycyny, ukrytych terapii itp. Gdyby ich zapytać na czym opiera się obecna medycyna (np. jak działają leki a nawet szczepionki) myślę, że jednak pojawiło by się milczenie. Ale "szemrane" newsy z blogów i pojedynczych nauczycieli medycznych (czasem beż żadnych kwalifikacji) są głosem bezkrytycznie przyjmowanym, objawieniem na wiarę, bez żadnej weryfikacji metodą naukową. Czasem do tego dochodzi jeszcze napięcie przyprawione o spiskową teorią dziejów, gdzie nie ma miejsca dla Boga zbawiającego, aktywnego w historii świata (także dziś!). Są tylko "oni" i "ich" plany.

Trzeci problem to prywatyzacja sakramentów. Prywatna pobożność wysunięta ponad głos Kościoła. Tylko "ja i Bóg". Wspólnota Kościoła, Mistyczne Ciało Chrystusa jako realna ważna rzeczywistość braci i sióstr odsunięta na drugi plan.

To oczywiście to co piszę to nie jest osąd nad poszczególnymi osobami. To, że tak myślą i wierzą niekoniecznie jest ich winą (choć co do wyświęconych pasterzy miałbym już duże większe wymagania aby dzielili wiarę Kościoła a nie swoje prywatne przekonania).

Jako, że w ostatnim czasie wracam do liturgicznego nauczania księdza Blachnickiego to w temacie sakramentów chcę zacytować dwa z jego fragmentów. Diagnoza sprzed 42 lat, aktualna tak samo dziś. Pojawią się w komentarzach.

Dziś w naszym zakonnym kościele  po 4 miesiącach wróciła publiczna Eucharystia. Pomagałem przełożonemu w tych początkach

← Wróć do biblioteki