Dzisiaj przypada 69 rocznica święceń kapłańskich Józefa Ratzingera.…
Dzisiaj przypada 69 rocznica święceń kapłańskich Józefa Ratzingera. Przepiękny dar dla Kościoła, który jeszcze i przyszłe pokolenia będą odkrywały przez jego twórczość.
W czasie codziennych zajęć w minionym czasie pustelni towarzyszyła mi jego książka, napisana za czasów jego pontyfikatu. Książka a dokładniej pierwsza część trylogii o Jezusie Chrystusie: "Jezus z Nazaretu", którą on sam opublikował nie pod imieniem Benedykta, ale właśnie mimo że już był papieżem, jako Józef Ratzinger. Wiadomo jednak publicyści katoliccy nie wszyscy umieli przyjąć tę pokorę papieża. On sam chciał w ten sposób podkreślić, że dzieli się ze światem swoją osobistą teologią i refleksją o Jezusie a nie wygłasza normatywnego nauczania Kościoła. Teologia bowiem i katecheza to nie jest to samo.
Dziś mamy masową akademicką teologię, tytuły naukowe w tym kierunku (mgr,dr, dr hab.)wbrew pozorom wcale nie muszą oznaczać, że ktoś jest teologiem w głębokim tego słowa znaczeniu.
Za czasów starożytnych Ojców Kościoła jeśli ktoś otrzymywał miano "Teologa", była to znacząca gloryfikacja.
Józef Ratzinger a późniejszy Benedykt XVI taki tytuł na pewno by otrzymał od starożytnych a jego myśl teologiczna ma przed sobą dobry czas w przyszłości , choć na pewno nie mainstreamowy w obecnej chwili Kościoła. Jednak skarby zawsze muszą odleżeć swoje.
Wracając jednak do pierwszej części "Jezusa z Nazaretu", która mi towarzyszyła w minionych miesiącach. Była ona w pierwszej fazie tej niepewnej pandemii lekarstwem duszy, kierowanie myśli nad pięknem Jezusa i prawdami nieprzemijającymi ukazanymi w Ewangelii. To lektura do której trzeba dojrzeć, długo u mnie czekała zanim się za nią zabrałem, ale ścisły czas zamknięcia Irlandii był najlepszym czasem do odpakowania przygotowanym przez Opatrzność.
Gorąco polecam :)