## 🔥MUZA🎧NA ⛺️DOBRANOC🔥 Na koniec tych szczególnych Godzin Taboru…

## 🔥MUZA🎧NA ⛺️DOBRANOC🔥

Na koniec tych szczególnych Godzin Taboru 2020 piosenka może być tylko jedna "Zwiastunom z gór".

Pieśń jedności z Janem Pawłem II. Ale w oryginale :)

Ciekawe jest, że wieść o tym, że to ulubiona piosenka papieża szybko rozniosła się po świecie.

Kiedy papież był tu w Irlandii w 1979 to 'Our God Reigns' obficie mu śpiewano. Czuł się jak z oazowiczami :)

Papież nawet pomyślał (co zobaczycie poniżej), że to jest piosenka z Irlandii :)

Nawet w tym nagraniu w latach 80' John Michael Talbot mówi, że to ulubiona piosenka papieża po angielsku, ale mówi więcej i to też Wam zostawiam.

A Godziny Taboru 2020, uzupełnię pełnią dialogu i emocji papieża, które już nie zmieściły się w wersji dźwiękowej. Tak opowiadał to ówczesny Moderator Generalny: > "Wystawiliśmy drugi obraz, zdjęcie przedstawiające wspinających się na górę Tabor księdza kardynała Karola Wojtyłę, ks. Franciszka Blachnickiego i ks. Stanisława Dziwisza. Przeznaczyliśmy ten dar dla biskupa Stanisława Dziwisza za jego wierność w posłudze Ojcu świętemu, za życzliwość dla naszego Ruchu, Zbliżając się do obrazu Papież komentował: > − Idziemy na Błyszcz. Ale wtedy lało! − dodał. > [...] > A ja zdobyłem się na odwagę, aby zapytać: > − Ojcze święty, gdzie ma być grób księdza Franciszka? > Zrazu odpowiedział: − Tam, gdzie umarł. > Mając przekonanie, że niejasno postawiłem pytanie, ponowiłem je: > − Ojcze święty, czy grób ma być w Krościenku, czy w Katowicach? > − Radźcie się biskupów. > − To już robiliśmy. > Wtedy, po krótkim namyśle, Ojciec święty powiedział: > − No tak, Carlsberg to było wygnanie, a Ojczyzna − to Krościenko. > Jeszcze na odejście zaintonowałem śpiew Zwiastunom z gór, podjęty przez wszystkich. Ojciec święty zatrzymał się w drzwiach, zwrócił się ku nam, skomentował piosenkę, że pochodzi z Irlandii, podał angielski tytuł i z uśmiechem odszedł. Nasza radość była wielka..."

Para Domowego Kościoła dodaje swoje spojrzenie na to spotkanie z papieżem w 1998: > Papież odwrócił się twarzą do nas, miał łzy w oczach, a nam powoli głos wiązł w gardle, wszyscy kolejno przestawali śpiewać i w końcu tylko ks. Bolczyk ciągnął śpiew.

← Wróć do biblioteki