Wśród nich na tym zdjęciu jest zapewne Sługa Boży o.Marian…

Wśród nich na tym zdjęciu jest zapewne Sługa Boży o.Marian Żelazek,SVD Wtedy jako młody chłopak, kleryk werbista.

Napisał kiedyś:

"Przyszła wojna. Zabrano mnie razem z 26-cioma innymi współbraćmi do obozu. 26 młodych ludzi -14 z nich zginęło. I znowu w moim sercu rosło postanowienie, że muszę to nadrobić; że muszę ich zastąpić swoją wzmożoną pracą i zaangażowaniem. W obozie zrobiłem sobie mały ślub, że gdy z niego wyjdę, ofiaruję moje marne ziemskie życie, by ratować życie wieczne tych ludzi, którzy nie znają Pana Jezusa. Nadszedł 29 kwiecień 1945 r. Bramy obozu się otwarły"

"W nabożeństwie dziękczynnym tego dnia wieczorem najstarszy z więzionych księży powiedział w kazaniu: - Dzisiejszy dzień można porównać do trzech wydarzeń w historii świata. Do tego pierwszego, gdy Bóg wyrzekł fiat lux i ziemia zadrżała od siły i ciepła światła. Do tego drugiego, gdy aniołowie śpiewali Gloria in excelsis Deo, gdy Bóg się narodził, i do tego trzeciego, gdy Chrystus zmartwychwstał z grobu. Chociaż wydaje się to paradoksem, pobytowi w obozie zawdzięczam głębsze zrozumienie życia i człowieka, niezłomną wiarę, że miłościwa ręka Boża kieruje losami człowieka, chociaż nieraz nam się wydaje, że jest ona nielitościwa, a nawet okrutna. Gdy widziałem ginących księży, rosło i umacniało się moje pragnienie, aby kiedyś - jeśli przeżyję - pracować nad młodzieżą i budzić wśród niej następców zmarłych kapłanów. Rosło i umacniało się też moje postanowienie, że gdy wyjdę z obozu, z wdzięczności za uratowanie mego doczesnego życia pójdę ratować życie wieczne dusz w krajach misyjnych. Przykład ludzi dzielnych i odważnych, wspomnienia o sytuacjach, w których jeden poświęcał się czy narażał dla drugiego, głęboko zapadły w moje sumienie i często służyły pomocą w mojej pracy misyjnej, zwłaszcza w momentach specjalnie trudnych, bo powodujących chwilową gorycz zwątpienia."

← Wróć do biblioteki