#muzanadobranoc Dziś w liturgii czytamy jeden z najbardziej…
muzanadobranoc
Dziś w liturgii czytamy jeden z najbardziej bliskich mi fragmentów Dziejów Apostolskich:
"O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu. A więźniowie im się przysłuchiwali. Nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany." Dz 16,25-26
To świadectwo o mocy wyśpiewanego Bogu uwielbienia, które przywołuje Bożą interwencję staje się bardzo wyraźne w naszej epoce w przechodzącej przez różne denominacje chrześcijańskie fali modlitwy uwielbienia. Ktoś kto obserwuje rozwój tego sposobu modlitwy przez kilkadziesiąt lat dokładnie zobaczy, że tak jak z każdym charyzmatem Ducha Świętego, i on się rozwija i dojrzewa w kolejnych pokoleniach. Od prostych pieśni chwały lat 70' przez nową jakość uwielbienia jaką wniosły np. wspólnoty Vineyard na przełomie lat 80' - 90' aż po śpiew w tzw. Domach Modlitwy, gdzie wizja modlitwy śpiewem Pisma Świętego połączona z wytrwałym czuwaniem (także przez całe noce wypełnione modlitwą śpiewem) i postem nabiera nowego wymiaru. I choć w tych wspólnotach zapewne nie brakuje błędów a nawet i pełnej prawdy Objawienia, to Duch Święty wyraźnie obdarza darami tych którzy rozpoznają w sobie wezwanie oddania Bogu chwały dniem i nocą.
Dlatego dziś nie tyle piosenka co właśnie cały półtoragodzinny koncert uwielbienia prowadzony przez Misty Edwards. Pamiętam ten album i moc tej muzyki od pierwszego momentu, kiedy 6 lat temu świeżo się ukazał, wziąłem sobie go w podróż po Irlandii na dłuższą drogę. Od pierwszego przesłuchania widać było, że nie są to po prostu radosne piosenki chrześcijańskie ale to co nazywa się po angielsku "prophetic worship". Aby tak jak Misty i jej muzycy poprowadzić uwielbienie trzeba być głęboko zaprawionym w modlitwie i mieć serce blisko złączone z Jezusem.