#Światło_Życie (wpis widoczny dla osób związanych z Ruchem,…
Światło_Życie (wpis widoczny dla osób związanych z Ruchem, formujących się i posługujących w nim)
Porzuciłem już jakiś czas temu moją publicystyczną działalność stąd publicznie nie zabieram głosu o współczesnych sprawach Kościoła, ale dla ludzi związanych z Ruchem podzielę się moim spojrzeniem na to co dziś z perspektywy obserwuję w Polsce. Ten post pierwotnie ukazał się na grupie dyskusyjnej Ruchu:
Obserwuję sobie z zewnątrz co dzieje się w Kościele w Polsce i tak się zastanawiam widząc tę lawinę oświadczeń i po filmie i ogólne poruszenie u polskich katolików. W Kościele poza Polską tym cierpieniem żyjemy od dawna. Ten "szok i niedowierzanie" jakie dzieje się teraz w Polsce wydaje się, że chyba głęboko wypływa z mentalności która katolikom w Polsce (łącznie z duchownymi) mówiła, że tam gdzieś na zepsutym Zachodzie to jest, no ale nie u nas.
Już 5 lat temu na charyzmatycznych rekolekcjach dla kapłanów w Polsce jedna z irlandzkich sióstr zakonnych, od dziesięcioleci posługująca kapłanom na całym świecie (także tym zdegenerowanym) mówiła jak proroctwo: "Pan Jezus uniesie zasłonę". Ona tak nazywała poszczególne ujawnienia gorszących historii, głównie prezbiterów, w różnych krajach świata. W tej sprawie reakcja innych generalnie zawsze była podobna "no ale to na pewno nie u nas."
Ja nie miałem nigdy okresu w swoim życiu bycia kapłanem sprzed takiej rany, bo już jako kleryk, potem neoprezbiter oraz przez dalsze lata kapłaństwa, byłem w Irlandii gdzie wzrok i spojrzenie było już bardzo wyostrzone a piękny sentymentalny obraz kapłaństwa jest dawno przebrzmiały. Trzeba było żyć z brzemieniem, choć nie swoim i wciąż tak jest. No ale "odrobina kwasu zakwasza całe ciasto" więc nie wystarczy powtarzać z uporem że to tylko mniejszość. Zmiana mentalności na pewno będzie pomagała wykorzeniać "szarą strefę" gdzie dokonuje się zło, nawet za cenę utraty zaufania do kapłaństwa dawanego przedtem. Na marginesie: myślę, że w Kościele obok stanu duchownego i świeckiego, powinien powstać stan pokutników - jak w pierwotnym Kościele - bo przenoszenie "do stanu świeckiego" kapłana przestępcy, brzmi dla świeckich jednak mało zachęcająco, delikatnie mówiąc.
Poza procedurami które teraz będą coraz bardziej skrupulatne przestrzegane powstaje pytanie jak ta sytuacja staje się dla nas wezwaniem Ducha Świętego, także dla Ruchu. Myślę, że na pewno dla ludzi którzy tylko ugruntują się w tym aby całkowicie odciąć się od tej zdegenerowanej instytucji Kościoła, to właśnie wspólnoty nie-hierarchiczne a oddolne, do których wchodzi się przez świadectwo i prowadzenie do Jezusa głównie przez świeckich, będą bardzo ważną drogą uzdrowienia, coraz bardziej potrzebną.
Dla znających angielski polecam świeże spojrzenie biskupa Barrona, który wydał ostatnio "List do cierpiącego Kościoła", adresowany do katolików którzy zgorszeni tym co się dzieje w Kościele (w USA fala zgorszeń następowała po sobie przez kilkanaście lat, osiągając apogeum w sprawie byłego kard. McCarricka). Ukazuje on tam m.in. (a to teolog wysokiej klasy), że to z czym mamy do czynienia to także wyrafinowana strategia diabła, to coś więcej niż "ludzka słabość". Choć oczywiście z nikogo nie zdejmuje to odpowiedzialności: