#muzanadobranoc Drugi pogrzeb i translokacja ciała ks.…
muzanadobranoc
Drugi pogrzeb i translokacja ciała ks. Blachnickiego dziś wspominana przeze mnie ( https://www.facebook.com/barteksvd/posts/10213735764415975 ) muzycznie ma dla mnie jedno wspomnienie.
Kiedy już złożono jego ciało do dolnego kościoła Dobrego Pasterza do tego pięknego sarkofagu, z ogromnym drzewem pełnym ludzi, na którym widnieje cytat z Ewangelii św. Jana "Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity" (J 12,24), trwał śpiew, nie wiem jak długo - ale w mojej pamięci jest tylko jedna pieśń "Powstań i świeć".
I nie chodzi tu tylko o pieśń ale cały swoisty kairos jaki się wtedy objawił, tak samo bowiem jak śpiew tak również widok tych ludzi (a była to zaiste wielopokoleniowa wspólnota Ruchu Światło-Życie i zapewne wielu tam obecnych już nie ma tu z nami) emanował jakąś nieziemską rzeczywistością.
O ile wtedy mając niespełna 18lat i dopiero wchodząc w charyzmat i poznawanie Ojca Franciszka nie miałem odpowiednich słów i pojęć aby opisać co tam przeżyłem, to dziś po latach myślę, że jestem już w stanie.
Tam objawiła się rzesza ludzi żyjących mocą Paschy Chrystusa, ludzi paschalnych, którzy pozwolili się pociągnąć charyzmatem ukazanym temu gwałtownikowi Królestwa Bożego, który ponad wszystko co zrobił dla Kościoła wiedział, że ostatecznym wezwaniem Ducha, było uczynienie z siebie dla Boga daru całkowitego.
Tak o nim napisał w swoim testamencie na kilka miesięcy przed śmiercią:
"Dar czwarty – to dar uczynienia siebie darem całkowitym. Ten dar stał się moim udziałem na przestrzeni ostatnich lat, tu w Carlsbergu.
Jest to owoc (trwającej jeszcze) ciemnej nocy zmysłów i ducha. Tyle ich już było – tych nocy. Te Drogi Krzyżowe w okolicznych lasach. Wędrówki do Źródła Mare, na Górę Moria, na Górę Nebo. Przeżywanie Konania Ogrójca i Konania Golgoty. ,,Mistyczne ukrzyżowanie” w Bad Mergentheim. Dokonało się w tym (i dokonuje) ,,przedzieranie się” świadomości i woli ku temu, co ostateczne, nieuniknione, pewne: ku własnej śmierci! Egzystencjalne ,,Amen” na własną śmierć - w przekonaniu i wierze, że śmierć to największe i właściwie jedyne ,,dzieło”, jakiego mogę ,,dokonać” w moim życiu! Bo tylko śmierć nie może być skażona aktem ,,posiadania” siebie.
Nieraz – jak Job – przeklinałem w ,,piekle miłosierdzia” godzinę, w której zostałem poczęty.
Stany te są nie do zniesienia – a jednak są to godziny, dary najcenniejsze. Tutaj Pan, który ,,wydał Siebie” za mnie, uczy mnie oddawać Jemu siebie! O tylko w tym wypełnić się może sens mojego życia!"