Przy niedzieli dziś kawka i ciasteczko na cześć tego uśmiechniętego…

Przy niedzieli dziś kawka i ciasteczko na cześć tego uśmiechniętego kapłana po prawej, czyli ks. Franciszka Blachnickiego, który urodził się 98 lat temu 24 marca. W dawnym kalendarzu było to święto Archanioła Garbiela. Być może z tego powodu ojciec Franciszek kiedy chciał ukryć swoją tożsamość to publikował swoje teksty (czy wysyłał kartki) pod pseudonimem Gabriel Mar (i różne pochodne wersje tego pseudonimu).

Również nieco symbolicznie jego śmierć 27 lutego przypada w dniu kiedy w Kościele obchodzi się wspomnienie św. Gabriela - ale tym razem jest nim młody kleryk pasjonista. Można nawet powiedzieć że śmierć młodego Gabriela i Franciszka miały nieco wspólnego ale to nie czas i miejsce na takie opowieści.

Świętujemy jego życie, które przecież ciągle trwa. Jest z tym związana piękna historia opowiedziana przez ks. Jana Chrapka, późniejszego biskupa radomskiego, która wydarzyła się w noc po jego śmierci.

Jak sam opowiadał: "Ojciec Franciszek stanął przy jego łóżku, czy nawet go dotknął, i odezwał się do niego: „Jasiu", tak jak wiele z nas o nim mówiło. Ksiądz Jan, wiedząc już o śmierci Ojca, przytomnie odpowiedział mu: „Ależ proszę Ojca, Ojciec przecież nie żyje". Ksiądz Franciszek podobno się roześmiał i miał powiedzieć: „Jasiu, co ty mówisz, ja bardziej żyję niż ty"."

A więc nie sto lat ale wiecznie, wiecznie, niech żyje nam! :)

podziwiamBlachnickiego

Przy niedzieli dziś kawka i ciasteczko na cześć tego uśmiechniętego kapłana po prawej, czyli ks. Franciszka Blachnickieg

← Wróć do biblioteki