Uwielbiam latać, także dlatego, że wtedy mogę poświęcić się…
Uwielbiam latać, także dlatego, że wtedy mogę poświęcić się lekturom na które nie ma czasu w codziennym życiu. Na pokładzie w drodze do Ojczyzny "był ze mną" ks. Michał Heller, jeden z moich towarzyszy intelektualno-duchowej podróży w zamyśleniu nad rzeczywistością, szczególnie w relacji wiara - nauka.
I jeden smaczek z tej książki, przynoszący odpowiedź po co się tym wszystkim trudzić:
"W życiu księdza teologia odgrywa istotną rolę ; znacznie większą niż na przykład matematyka lub biologia w życiu matematyka lub biologa. Ostatecznie matematyk lub biolog poza ,,godzinami pracy" może przestać interesować się swoją specjalnością i myśleć o czymś innym. Natomiast ksiądz, którego teologia przestała interesować, staje się hipokrytą wykonującym szereg czynnosci "pustych", za którymi nic się już dla niego nie kryje. Oczywiście nie musi to być teologia uprawiana jako nauka (od stosunkowo nielicznych księży wymaga się aby byli profesorami teologii), ale musi to być autentyczna teologia, tzn. pewien zasób teologicznej wiedzy, ciągle pomnażany, ciągle przetrawiany we własnych przemyśleniach. Bo teologia w życiu księdza jest takze sztuką. Podobnie jak medycyna dla lekarza: trzeba ją znać jako naukę ale trzeba też, opanować sztukę stosowania jej w leczeniu pacjentow. Z tym, że w przypadku księdza pierwszym pacjentem jest on sam. To on sam musi dysponować własną teologią, ażeby nie zagubić się jako człowiek i skutecznie pomagać innym."
