#muzanadobranoc Dziś z właściwym przytupem :) Ta popularna…

muzanadobranoc

Dziś z właściwym przytupem :) Ta popularna amerykańska bożonarodzeniowa pieśń pochodząca z lat 40' ubiegłego wieku sięga korzeniami czeskiej kolędy. Mały chłopiec nie mający nic poza swoim werblem idzie na spotkanie Jezusa.

Tej nocy wielu będzie witało hucznie nowy rok. Czas który wyznacza przejście północy jest umowny z wielu względów (np. od narodzenia Jezusa minęło więcej niż 2018 lat). Obecnie jednak stał się w kulturze jednym z "obrzędów przesilenia" jakby to nazwała antropologia. W Irlandii raczej nie istnieje szał sylwestrowy, gdyż było to raczej święto rodzinne a nie "wychodzone" i balowe.

A wracając do meritum: Ostatecznie jedynym podstawowym "duchowym Sylwestrem" było przejście do pełni czasu, który przyniósł Zbawiciel. Jego więc u progu ostatniego Dnia Oktawy Bożego Narodzenia witam hucznie tą pieśnią :)

Dla chrześcijan czas duchowo płynie inaczej, stąd też na dobranoc zostawiam fragment homilii z 31 grudnia, którą kiedyś wygłosił ks. Blachnicki:

"(...) W języku greckim istnieją dwa terminy na określenie słowa czas: chronos i kairos. Od greckiego chronos pochodzą polskie chronologia czy chronometr. To czas, którym odmierzamy przemijanie wszystkich rzeczy. Ludzie stworzyli sobie pewne miary czasu, żeby ten rytm, ten czas przemijania wszystkiego podzielić na jakieś odcinki. Od czasu do czasu zmienia się jego umowna rachuba, którą ludzie przyjęli. Ale ten chronos, ten czas mierzony ruchami ciał niebieskich, jest czasem bez treści, jest właściwie czasem pustym, jest niczym innym, jak miarą przemijania czy miarą ograniczoności wszelkiego bytu stworzonego.

Obok chronos istnieje kairos. Gdy Pismo Święte mówi o pełni czasu, to mówi właśnie o kairos. Kairos to równocześnie czas zbawienia, w którym dokonuje się dzieło zbawienia człowieka. W tym czasie człowiek spotyka się z Bogiem, z Jezusem Chrystusem, z Jego dziełem zbawienia. Tym samym człowiek zwycięża czas, staje jakby ponad nim, zostaje wyrwany z tego rytmu przemijania wszystkiego a jego życie przez Chrystusa jest już włączone w wieczność, czyli w taki sposób istnienia, w którym jest już tylko pełnia istnienia i życia życie wieczne. I właśnie tym się radujemy. A ludzie uświadamiają sobie przeraźliwą pustkę czasu, który ucieka, uświadamiają sobie, że ten świat, który chcieliby zatrzymać, by go używać, ciągle wymyka się im z rąk. Ostatni dzień roku spędzają niby w radości, ale to czasami pusta radość, która polega na usiłowaniu, żeby coś zapomnieć. Symbolem sylwestrowej nocy jest kielich wypełniony szampanem. Ludzie bawią się, szaleją, żeby zapomnieć. Następnego dnia budzą się z uczuciem pustki, niezadowolenia, nieznośnego ciężaru życia. Taka radość nas, chrześcijan, nie może zadowolić. Patrząc na nią, myślimy raczej o słowach ostrzeżenia: „Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak jak słyszeliście, antychryst nadchodzi" (1 J 2, 18).(...)"

← Wróć do biblioteki