#muzanadobranoc Dziś musi być maryjnie i to w duchu guadalupańskim…
muzanadobranoc
Dziś musi być maryjnie i to w duchu guadalupańskim i będzie :)
U początku dnia pisałem o Dziewicy z Guadalupe stojącej u początku dzieł Bożych a przy końcu dnia będzie Jej obecności przy zmierzchu życia.
Ks. Blachnicki w swoim ostatnim wpisie w pamiętniku życia wewnętrznego na blisko 4 miesiące przed śmiercią zanotował duchowe przeżycie związane z Jej obecnością i wyznaniem miłości. Te słowa wraz z pieśnią (dziękuję za inspirację Magdalena :) ), doskonale podsumowują ten piękny dzień:
"(...)Pewnego wieczoru przełom nastąpił w chwili szlochu z głębi serca przed Maryją - Matką. Usłyszałem jakby Jej słowa (z objawień w Guadalupe) - „Czyja nie jestem najlepszą Matką, czy nie wiem o cierpieniach moich dzieci". Zrozumiałem, że moją postawę wobec Maryi - Matki (i Jezusa) może określić tylko całkowite zawierzenie, niezależne od wszelkich zewnętrznych sytuacji! Zawierzenie oparte na rozumowaniu: Ona wie, co ze mną się dzieje i co będzie (jutro, za miesiąc, do końca). To, co Ona wie, co jest w Jej wiedzy, świadomości, to się na pewno stanie! I to, co Ona wie i co będzie (co wie i zadekretował Jej Syn) jest dla mnie najlepsze! Gdyby Maryja - Matka mogłaby mi zgotować coś lepszego - na pewno by to uczyniła! To znaczy zawierzyć miłości! To znaczy także wyciszyć się przed Panem! Ja muszę siebie całkowicie wyciszyć - jako podmiot i przedmiot modlitwy! (...)"