#muzanadobranoc (gdyby samo nie wskoczyło to zapraszam do 37:30 na…
muzanadobranoc
(gdyby samo nie wskoczyło to zapraszam do 37:30 na początek utworu :) )
Odpowiedni utwór na dziś, który towarzyszy mi w ostatnim czasie. Skomponowany jest z fragmentu Psalmu 27 wyrażającego tęsknotę za przebywaniem w Bożej Obecności a refren utkany jest z 5 rozdziału Pieśni nad Pieśniami (pieśń jest zatytułowana właśnie od tych słów My Beloved) a kończąca się nadzieją Paruzji ( o której niedawno pisałem).
Dobrze wyraża on istotę konsekracji zakonnej do której wchodzi się przez śluby z Bogiem Trójjedynym. Można je traktować legalistycznie, czyli dostrzegać tylko to czego "nie można robić" bo ślubowało się: czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie.
Śluby są zaproszeniem do zupełnie innej duchowej jakości życia o której mówi modlitwa z Mszału: "Ty powołujesz wybranych ludzi do pierwotnej świętości i pozwalasz im kosztować darów, których nam udzielisz w przyszłym świecie."
Na powołanie to w życiu zakonnym można odpowiedzieć albo i nie. Można się "kisić" w jako zakonnik/zakonnica/świecka osoba konsekrowana a można z niego uczynić, w mocy Ducha Świętego, piękne drzwi ku mistycznej więzi z Bogiem. Te osoby konsekrowane, które wybierają to drugie, stają się szczególną wonią Chrystusa we współczesnym świecie.
A czemuż się tak dziś o ślubach rozpisałem? Bo właśnie 7 lat temu złożyłem swoje wieczyste ;) a droga do nich nie była taka prosta i łatwa, bo każde powołanie (i powołany/a) musi stoczyć walkę o ten dar. Oczywiście walka nie kończy się aktem złożenia ślubów. Stąd tak ważne jest wsparcie modlitwą :) A teraz już tylko piosenka na podsumowanie ;)