#muzanadobranoc Dzisiaj słowo Boże listu do Tesaloniczan przypomina…
muzanadobranoc
Dzisiaj słowo Boże listu do Tesaloniczan przypomina nam tę ważną, choć nie dość często przypominaną prawdę o powtórnym przyjściu Chrystusa (kiedy ostatni raz na "zwykłej" niedzielnej Mszy Świętej słyszeliście księdza głoszącego tę prawdę o powrocie Jezusa?).
Dopiero przeżywanie naszego życia w perspektywie Paruzji nabiera właściwej optyki. Nie jest istotne czy Jezus jako Sędzia powróci za naszego życia, choć zawsze tak może się wydarzyć. Istotne jest mieć serce wyczekujące na dokończenie historii zbawienia. Bowiem to co się dzieje wokół nas i w małej i dużej perspektywie, to wszystko zyskuje odpowiednią optykę w Paruzji Jezusa. Co więcej, przygotowuje losy świata,które zmierzają do sensownego końca a nie są tylko rozsypanką wydarzeń radosnych, miłych czy też tragicznych, bolesnych, sensownych i bezsensownych (z naszego punktu widzenia).
Oczywiście, że można o tym mówić i myśleć w niezdrowym duchu sensacji (przed czym przestrzega już św. Paweł) , ale to nie powinno zniechęcać do wewnętrznego wołania Marana Tha!
Wyczekiwanie radosnego dnia Sądu przypomina oczywiście też tę ważną prawdę o czasie miłosierdzia, który kiedyś się dopełni a wtedy będzie już za późno na nawrócenie, tak samo jak nie można już nawrócić się po śmierci w czasie obecnego etapu historii zbawienia.
O tym mówi ten utwór, choć nie w całej pełni i z pewnym uproszczeniem wobec tego jak my przeżywamy jako katolicy prawdę o Paruzji, to jednak istotne elementy zawiera, więc leci dziś na dobranoc.