Dziś w orędziu na Niedzielę Powołań papież Franciszek przypomina o…
Dziś w orędziu na Niedzielę Powołań papież Franciszek przypomina o podstawowym wymiarze życia chrześcijańskiego w jakie wpisane jest powołanie do głoszenia przez ucznia-misjonarza.
Moje powołanie do zakonu misyjnego wzrastało w Ruchu Światło-Życie, gdzie misyjność nie była definiowana jako "egzotyka" i składając dokumenty o przyjęcie odpowiedzialnemu w zakonie werbistów za powołania (niebawem minie 15 lat od tego wydarzenia :) ) powiedziałem w rozmowie, że dla mnie bycie misjonarzem nie oznacza koniecznie bycia "pod palmami". Więc Duch Święty nie posłał mnie jako werbistę do egzotyki.
Jeśli przeanalizujemy głębiej historię Kościoła to odkryjemy, że to co w powszechnej świadomości katolików jawi się jako misje (czyli daleka egzotyka) jest bardzo młodą koncepcją w jego życiu.
Na początku mojej drogi u werbistów do postulatu i nowicjatu wziąłem ze sobą sporo książek ks. Blachnickiego i w jednej z nich w pierwszych dniach mojego bycia w zakonie trafiłem na te słowa (w grafice poniżej), które dziś po latach do mnie wracają z nową mocą.
Irlandia jest jednym z najlepszych przykładów na to, że kraj może wysyłać tysiące misjonarzy do egzotyki a jednoczenie zaniedbać misyjną działalność w swoim środowisku. Do dziś myślę, że wielu się dziwi kiedy słyszy ode mnie, że ja w Irlandii jestem na misjach.
Kościół w Irlandii wciąż jest w stanie na te tradycyjne misje wysyłać stosunkowo dużo pieniędzy, to jednak nie rozwiązuje problemu przywrócenia smaku soli we wspólnocie Kościoła. Odpowiedź i metody są na wyciągnięcie ręki, w wielu ruchach Kościoła Duch już dawno pokazał gdzie jest droga do ożywienia tzw. Kościołów tradycyjnych o głębokiej historii a jednak bardzo słabych obecnie.
Jednak wciąż natrafia to na duże opory. Nie należy jednak załamywać rąk ale wytrwale wołać do Ducha Świętego: im gorliwiej będziemy wołali, z tym większą mocą wkroczy on ze swoją mocą w historię naszą i naszych braci i sióstr.
(fot. pochodzi z Diakoni Misyjnej Ruchu Światło-Życie)