#myślnakoniecdnia #dlabliskichznajomych Dziś minęła 27 rocznica…
myślnakoniecdnia #dlabliskichznajomych
Dziś minęła 27 rocznica śmierci mojej babci Anny. Nie miałem nigdy okazji poznać jej bliżej, zostały w mojej pamięci tylko urwane momenty z udwiedzin u niej, że nazywała mnie "słonecko" :)
Ale im starszy jestem i posuwam się w głąb doświadczenia duchowego, tym głębiej sobie uświadamiam prawdę, że ona była szczególnym kanałem łaski dla naszej rodziny. Myślę, patrząc na swoje życie i posługę misyjną do której powołał mnie Duch Święty, że u mnie całkowicie wypełniają się słowa które Paweł powiedział Tymoteuszowi odnośnie jego wiary "ona to zamieszkała pierwej w twojej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że [mieszka] i w tobie."
Jako ludzie nie poznajemy tylko zmysłami, jako wierzący poznajemy też duchem. Dlatego możemy wchodzić w relacje z osobami, które już żyją poza czasem a nawet z tymi, których nigdy nie poznaliśmy na ziemi. Tak jest w przypadku mojej babci. Przekonany jestem, że jej trudne życie, pełne cierpienia: najpierw jako półsierota musząca pracować na swoje utrzymanie u żydowskiej rodziny a potem w niełatwym życiu, wydało i wydaje wciąż mocne owoce charyzmatu wiary. Przed śmiercią wołała niecierpliwie: "Kiedy już Jezus i Maryja przyjdą po mnie" - tak mówią tylko mistycy, czyli tacy, którzy obcowali z Żywym Bogiem.
Moja mama mówi, że zostawała po Mszy i modliła się w kościele a nierzadko też płakała w świątyni. Po święceniach kiedy odprawiałem Mszę w kapliczce którą ona wybudowała dla Ikony Jasnogórskiej, miałem wewnętrzne przekonanie, że ona właśnie doświadczyła wiele radości z tego faktu, że w tej linii rodzinnej pojawił się kapłan, w którego żyłach płynie też jej krew. Wewnętrznie jestem przekonany, że ona już jest w niebie.
pamięćświadków
<img loading="lazy" src="/fb-media/Mobileuploads_1293173777058/10208196074527190.jpg" alt="#myślnakoniecdnia #dlabliskichznajomych
Dziś minęła 27 rocznica śmierci mojej babci Anny. Nie miałem nigdy okazji pozna">