Nie było #astronomicznegoponiedziałku, bo będzie…
Nie było #astronomicznegoponiedziałku, bo będzie #astronomicznyczwartek, ze względu na obchodzony dziś #AsteroidDay
Dzień Asteroidy to świeża tradycja, zainicjowana niespełna 2 lata temu, więc to dopiero drugi obchód. Data bierze początek w katastrofie tunguskiej, która miała miejsce w 30 czerwca 1908 roku. Jak dotąd największe odnotowane zdarzenie z Ziemią. Oczywiście badania geologiczne pokazują, że w historii Ziemi był to normalny process miliony lat temu.
Poniżej, bardzo ciekawy, świeżo opublikowany film dokumentalny, specjalnie na Dzień Asteroidy.
A zupełnie na boku refleksja natury teologicznej. W trzech miejscach Nowego Testamentu, koniec Ziemi zapowiadany jest jako ogromna katastrofa, w której ciała niebieskie odgrywają swoją rolę. Jedno miejsce to język apokaliptyczny używany przez św. Jana w Apokalipsie w rozdziale 16.
Drugie to fragment Drugiego Listu św. Piotra, mówiący o rozsypaniu się gwiazd i przeminięciu nieba ze świstem. Kościół nie ma zdefiniowanego (na ile mi wiadomo) rozumienia tych fragmentów. Trzecie to apokaliptyczna mowa Pana Jezusa w 24 rozdziale Ewangelii Mateusza (24,29-30) Czy zakończeniu naszego ziemskiego świata będzie towarzyszyła astronomiczna katastrofa?
Te fragmenty na pewno poruszają wyobraźnię twórców sztuki.
Obecnie NASA monitoruje nasz Układ Słoneczny poszukiwaniu możliwych zagrożeń. Ale póki co asteroidy jawią się jako fascynujący cel podróży. Nim człowiek wyląduje na Marsie, planowana jest wcześniejsza o jedną dekadę misja na asteroidę.