Dziś 10 rocznica śmierci ojca Mariana Żelazka. Zmarł w swoje…

Dziś 10 rocznica śmierci ojca Mariana Żelazka. Zmarł w swoje imieniny w 88 roku życia, wracał z odprawionej niedzielnej Mszy Świętej idąc do auta. Zawsze aktywny, umarł na służbie.

Przeżył obóz koncentracyjny, "na jego rękach" umierali współbracia z którymi zaczynał drogę w zakonie. A mimo to potrafił mówić "w obozie było wiele dobra". To jego dostrzeganie obecności dobra pośród zła jest na pewno czymś czego można od niego się uczyć. Cieszę się, że miałem okazję go poznać. Ostatni raz spotkałem go wracając z ewangelizacji w ramach Przystanek Jezus w naszym domu w Chludowie k/Poznania. Akurat przebywał w Polsce a była to ostatnia jego wizyta w Ojczyźnie. Był bardzo zainteresowany tym wydarzeniem, słuchał uważnie i nawet dodawał swoje rady. To spotkanie miało jeszcze jeden (ale bardzo symboliczny) epizod, ale może o tym innym razem.

Zapraszam do przeczytania ostatniego wywiadu jakiego udzielił dla Gość Niedzielny kilka miesięcy przed śmiercią. Jako, że na fejsie łatwiej wchodzi lekki kaliber myśli wybrałem z niego coś na zachętę ;)

"(..)napijmy się kawy, bo jak ostygnie, to już nie będzie taka dobra. Ostatnio odkryłem, dlaczego misjonarze są tacy silni. Bo codziennie pijemy kawę (śmiech)."

a reszta tu: http://gosc.pl/doc/808820.Ide-pod-trad/3

← Wróć do biblioteki