#refleksjanazakończeniednia Do Czernej planowałem wrócić od…

refleksjanazakończeniednia

Do Czernej planowałem wrócić od dłuższego czasu, ale nigdy nie udało mi się to. Pierwszy i ostatni raz byłem tu 14 lat temu, na rekolekcjach powołaniowych. Nie przyjechałem tu wtedy jednak, aby rozeznać powołanie, ono było dla mnie już wtedy jasne (napisałem kiedyś na ten temat barteksvd.net/jak-grom-z-jasnego-nieba-swiadectwo/). Ale światło jakie przychodzi od Boga, trafia na grunt wolnej woli człowieka, który może je przyjąć, bądź odrzucić. Tak było też w moim wypadku i był to etap wzrastania w świadomości powołania: dochodzenia do pewności, że nie jest emocjonalną zachcianką czy urojeniem. Rekolekcje w Czernej były takim czasem zmagania z tym wewnętrznym głosem. Na zdjęciu widzicie drogę na wzgórze usłaną stacjami Drogi Krzyżowej. W samym środku rekolekcji, a była to środa, wybrałem się na różaniec tocząc wewnętrzne zmaganie o pójście za głosem Pana Jezusa. Wychodziłem w zmaganiu a po odmówienia różańca, wracałem ze wzgórza pełen determinacji aby za tym światłem Boga wobec mojego życia pójść. Rzeczywiście góra w Czernej była moją górą przemienienia. Nie jest przypadkiem, że akurat dziś Pan pozwolił mi tu być. Zaczęło się od niewinnie rzuconego pytania od znajomego w Krakowie: "Bartek, jak potrzebujesz, to mogę też gdzieś zabrać". Nie zastanawiając się wiele rzuciłem "do Czernej". Dziś w Kościele rozważamy słowo Boże z ewangelii Jana, które mówi o powołaniu uczniów, którzy poszli za Jezusem, zapamiętując dokładnie ten moment. Ten który opisałem powyżej, to jedna z takich chwil, których się nie zapomina. To także świadectwo o mocy modlitwy różańcowej, zmieniającej losy ludzkie. "Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy"

#refleksjanazakończeniednia
Do Czernej planowałem wrócić od dłuższego czasu, ale nigdy nie udało mi się to. Pierwszy i o

← Wróć do biblioteki