Czas powoli żegnać Podkarpacie a w konsekwencji i Polskę, ale nim…

Czas powoli żegnać Podkarpacie a w konsekwencji i Polskę, ale nim to nastąpi podzielę się kolejnym ładnym elementem z podkarpackiej duchowości. W zeszłym roku pisałem o kapliczce, którą ufundowała moja babcia (https://www.facebook.com/barteksvd/posts/10202158747317783?pnref=story) tym razem napiszę o przydrożnym krzyżu. Co prawda duchowość pasyjna wyrażająca się w stawianiu krzyży na Podkarpaciu nie jest tak silna jak np. na Warmii czy Mazurach, ale jest ich tu całkiem sporo. Bardziej jednak przeważają kapliczki. Ten krzyż postawiony został w latach 50tych jako wotum wdzięczności za szczęśliwy powrót jednego z tutejszych mieszkańców z I wojny światowej. Ponoć księdza dowieziono furmanką (kto dziś jeszcze pamięta to słowo? :) ) do poświęcenia krzyża. Minęło ponad 60 lat a krzyż stoi, odmalowany, świeży, zadbany. Jak długo takie małe znaki wiary nie zarosną trawą tak długo jest nadzieja, że dobry duch w narodzie całkowicie nie zaginął.

Czas powoli żegnać Podkarpacie a w konsekwencji i Polskę, ale nim to nastąpi podzielę się kolejnym ładnym elementem z po

← Wróć do biblioteki