Będzie ciut przydługo o utworze muzycznym, ale i mała refleksja o…

Będzie ciut przydługo o utworze muzycznym, ale i mała refleksja o jej autorze, którym jest Rich Mullins.

Czasem największe "hity" muzyki chrześcijańskiej mają niepozorną genezę. Tak jest z utworem "Awesome God" Richa Mullinsa, który doczekał się pewnie setek interpretacji (jest też polska, która mi się nie podoba ;) - szczególnie dlatego, że nie ma ważnych zwrotek). Ja jak powstał? Rich prowadził ciężarówkę jadąc ze sprzętem muzycznym między stanami, po górzystym terenie. Tam reflektując nad siłami grawitacji narodziło się w nim zamyślenie nad mocą Boga, przewyższające wszystkie inne rzeczywistości. Niepozornie prawda? ;)

Jest niejako "ironią losu", że to właśnie ciężarówka zabiła Richa, w wypadku, który miał miejsce 1997 roku.

Sama postać Mullinsa jest w polskojęzycznym świecie mało znana, mimo, że jego utworów na polski przetłumaczono wiele. A warto się z nią zapoznać, bo był to typowy "gwałtownik Królestwa Bożego", nie pasujący do bycia "gwiazdą muzyki chrześcijańskiej". Ciekawe były też jego poszukiwania. Pochodząc z rodziny protestanckiej, o silnych przekonaniach, skonfrontował się z katolicyzmem na pewnym etapie swojego życia, kiedy mieszkał w miejscu, gdzie nie było jego chrześcijańskiej wspólnoty a jedynie katolicka. Chodził regularnie na katolickie celebracje i uczestniczył nawet w programie zwanym z angielska RCIA - czyli chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych nie będących katolikami, choć nigdy formalnie do Kościoła katolickiego nie wstąpił.

Jego życie przerwane zostało nagle tragicznym wypadkiem, ale dziedzictwo jakie zostawił na pewno na wiele dziesięcioleci będzie inspirowało wielu.

DW: Michał Guzek Piotr Osiński - poczytajcie sobie, bo to na pewno też Was zainteresuje ;)

← Wróć do biblioteki