W ostatnich kilkunastu dniach dużo pisałem o Ukrainie (mam…
W ostatnich kilkunastu dniach dużo pisałem o Ukrainie (mam świadomość, że nie wszyscy musieli być z tego zadowoleni - a nawet być może ktoś z tego powodu odhaczył mnie sobie z widzenia na tablicy). Obecnie sytuacja tam stanie się dużo wolniejsza, choć nie mniej skomplikowana.
Dziś porozmawiałem sobie o tym z panią ze sklepu z polskimi produktami, która jest Ukrainką i z reguły dużo rozmawiamy o życiu, o Kościele itd. Całym przejęciem jakim mówiła jednak mało było nadziei - "nic się nie zmieni" - mówiła.
Modlitwa zostaje, newsów w temacie pewnie będzie znacznie mniej z mojej strony. Więc chcę je podsumować tym hymnem, który większość zainteresowanych tematem zna. To nie jest nowa pieśń, choć stała się wymowna w ostatnich dniach. Ładna zmontowana kompozycja (w ogóle uważam, że Ukraińcy są bardzo zdolni w sztuce filmowej), piękny tekst, bije z tego dusza słowiańska .
Więc jako kropkę nad "i" zostawiam, choć obrazy tych dni nie da się tak łatwo z serca wymazać - może i dobrze, uświadamiają one, że takich sytuacji na świecie non-stop jest wiele: Syria, Korea Północna, Sudan, RCA i inne - tylko oni nie mają komórek i mobilnego internetu aby nam o tym powiedzieć i to pokazać z pierwszej ręki.