Kolejna seria dni w podróży, z okazji mszy radiowej na północnym…

Kolejna seria dni w podróży, z okazji mszy radiowej na północnym zachodzie. Zatrzymałem się po drodze (i to na 3 dni będzie moja "baza wypadowa") w naszym pierwszym domu werbistowskim w Irlandii. Domu, dobrze powiedziane ;) To jest zamek, dosłownie, a bardziej dosłownie twierdza. Kiedy werbiści szukali miejsca do osiedlenia się w Irlandii w latach 30'tych ubiegłego wieku, to nikt ich nie chciał przyjąć, bo zakonów było pod dostatkiem i biskupi nie chcieli kolejnego. Ale jeden biskup w końcu się zgodził i na terenie jego diecezji znaleziono właśnie opuszczoną starą twierdzę z czasów Normadów. I tak to sie zaczęło ;) Żartujemy sobie, że to najstarszy dom werbistowski na świecie - bo wybudowany w 1150 roku ;)

Co ciekawe, żyje tu do dziś ostatni człowiek, który pamięta początki werbistów w Irlandii. o. Norman Davit, svd - był w grupie pierwszych nowicjuszy. Większość życia przepracował w Papui Nowej Gwinei a dziś pomimo 92 lat ma się bardzo dobrze! Dobrze spotykać ludzi, którzy są żywą historią. Pewnie zrobię tu któregoś dnia małą galerię zdjęć, zabrałem na tę okoliczność lepszy aparat, bo i mnie samemu tu często nie przychodzi bywać - ostatnio byłem tu 5 lat temu ;)

Kolejna seria dni w podróży, z okazji mszy radiowej na północnym zachodzie. Zatrzymałem się po drodze (i to na 3 dni będ

← Wróć do biblioteki