W sposób zupełnie nieoczekiwany i nieplanowany (a takie akcje lubię…
W sposób zupełnie nieoczekiwany i nieplanowany (a takie akcje lubię najbardziej ;) ) znalazłem się dziś na uroczystości ślubów wieczystych jednej z sióstr ze wspólnoty życia konsekrowanego, która została założona w Argentynie za pontyfikatu bł. Jana Pawła i jej charyzmat odzwierciedla właśnie jego maryjne zawierzenie. Uroczystość ślubów zakonnych, szczególnie kobiet, to w Irlandii rzadkość, gdyż życie zakonne starych zakonów tu umiera. Piękna uroczystość złożenia ślubów wieczystych przez jedną siostrę rodem z Gwatemali oby była skowronkiem nowego, i chyba jest - ponieważ one mają w formacji nieco dziewczyn z Irlandii. Kiedy człowiek oddaje całego siebie z miłości Jezusowi - taka ofiara miłości zawiera w sobie wielką moc, rozsiewa woń Ewangelii! :) I pewnie nie przypadkiem wracając do Dublina w naszej rozmowie za sprawą nieplanowanych gości w moim samochodzie wiele rozmawialiśmy o sposobach dotarcia z Ewangelią do młodych Irlandczyków.
--
I love the situations when you discover that the Lord prepared for you something unexpected. Today's event was one of that signs of God's Providence. I got an invitation to participate in the ceremony of professing perpetual vows in Bunclody, (Co.Carlow). The religious life in Ireland facing many difficulties, so was uplifting to see young women ready to commit themselves to the Lord. That was a sign that the Holy Spirit doesn't abandon the Church here in Ireland (as some people tend to think about our present situation). On our way home we were talking a lot about the evangelization of young people here in Ireland. So pray for us, that we would be able to fan into flame the gifts of God we received in our baptism, confirmation and for some of us priestly ordination and preach the Gospel in the public places!.